Rage across Silesia

Nam też zdarza się normalne życie

Zoya

Dostaliśmy totem i wiem, że starsi nie z rozumieją przez co przeszliśmy i tak łatwo nie zaakceptują, że jestem już adrenem. Po obchodach naszego powrotu i stania się watahą zostaliśmy zostawieni sami sobie.
Trzeba mi zrozumieć i zaakceptować miejsce, w którym przyszło mi żyć. Nauczyć się go i znaleźć źródło utrzymania.
Miasto jest wielkie, zatłoczone i nieco przerażające, zdominowane przez wielkie budynki, coś, co nie wiem czemu nazywa się galeriami, tłumy dziwaczne ubranych i wystylizowanych ludzi, obskurne billboardy i posępne ekrany. Do tego mnóstwo biedoty, śmieci i nieco, depczących to wszystko, bogaczy. Dowiaduję się też o Pentexie, jego działalności i skażaniu przez nich świata.
Miejskie powietrze śmierdzi, jest mało zieleni i mam podłe wrażenie zbliżającej się katastrofy. Od moich towarzyszy słucham o przestępczości, gangach, korporacjach i całym syfie, który tak mocno kontrastuje z moim pięknym domem. Są też inne nadnaturale, w tym sporo wampirów.
Tycjana na tu lecznicę i willę Siemce, z tego żyje, Tańczący z Ogonem u niej urzęduje, tak samo Aurora. Elmerbash natomiast ma małe mieszkanko gdzieś w Katowicach. Elmerbash mówi, że to Koszutka. Ja nie bardzo umiem się odnaleźć, więc wygląda na to, że każdy mnie przyjmie i nakarmi, bo chyba nie nadaję się do życia społecznego. Ani do pracy.
Są tu też dziwne środki przemieszczenia się. Jest szybkie metro, dziwnie stukająca kolejka nadziemna, auta…
Cern Krwawiącego Księżyca jest dziwnie usytuowany, jakby w centrum miasta, a mimo to jest zielony i dziewiczy. Tu czuję się dobrze, a mimo to nadal nieco obco.
Dni mijają mi na wędrówkach, początkowo po cernie, potem pomiędzy mieszkaniem Elmerbasha a Siemcami. Czasem po prostu łażę za Elmerbashem Ragabashem, który też jest mocno dziwny i interesuje się dziwnymi rzeczami. Często wchodzę do umbry nawiązując kontakt z duchami przodków. Staram się też wędrować z cernem przez srebrny most by polować. I stanowczo za często daję się upijać Aurorze, której uwielbiam słuchać, a jej pokazuję ciekawe historie opowiadane przez duchy. Staram się uczyć być człowiekiem, a Tycjana uczy mnie się ubierać i malować, kupuje mi też co popadnie, w tym komórkę, i zmusza nas wszystkich do ćwiczeń, a w ramach ćwiczeń ją zmuszam ich (ustami Tycjany) do wizyt w umbrze. Tańczący z ogonem próbuje mnie czegoś nauczyć w materii walki, bo chyba mu zależy, ale jestem w tym nie najlepsza. Sydney czasem zabiera mnie do muzeów i jego też staram się zrozumieć, bo jako Ananas jest inny, ale często mnie splawia i ucieka.
Dużo rozmyślam, dużo słyszę, chyba czasem więcej niż oni, wyraźniej też wyczuwam obecność Mantikory.
Raz na miesiąc bywamy na zgromadzeniu septu, a raz w roku mamy być wzywani na zgromadzenie plemion.
Inne wilkołaki chcą nas poznać.
Poruszenie wywołuje informacja, że ktoś z septu Cienia został obdarty że skóry…
Wszystkie faera są zaproszone do życia w sepcie. Sydney i Curtis też zostali zaproszeni. Curtis mnie lubi, ale nie lubi że mną medytować.
Na pierwszym zgromadzeniu zostajemy oficjalnie przedstawieni. Musimy wykonac powitalne wycie i wychodzi nam, po czym materializuje się Mantikora, obwieszczając światu, że jesteśmy watahą. Nad nami objawia się słup krwawego światła – to Krwawiąca Luna wróży nam chwałę i taką też śmierć.
Mantikora przyklęka przed Luną, akceptując nasz los… Starsi milczą, ale kilku z wilkołaków przemawia. My wypychamy Galiarda do opowiedzenia o wydarzeniach w Kanadzie. Przyjmujemy także nazwę watahy Ukrytego Królestwa. Ile w tym sarkazmu wiemy tylko my, ale nadal gra słów nieziemsko nas bawi.
Drugim elementem zgromadzenia są święte łowy, ale tym razem nie zostały wezwane.
Później jest uczta, wielka i wystawna z której nie do końca wszystko udaje mi się spamiętać… a może po prostu nie było istotne…
Kilka dni później zostajemy wezwani do wypełnienia zadania dla naszego cernu.

Comments

Witold_Fiore_Hess d00mka

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.