Rage across Silesia

Final Stand
part 1

Przeprowadzenie watahy przez Bielskie kanały wydawało mi się najtrudniejszym zadaniem jakie mogło mnie spotkać jako alfa. Spływające po ścianach toksyny, zagadki logiczne, uśpiony wampir i presja czasu spowodowana regularnymi wybuchami, a wszystko to było dopiero preludium prowadzącym do grupy tancerzy czarnej spirali otwierającej most księżycowy do Septu Cieni. Prawdziwie trudny test rozpoczął się jednak dopiero po wyjściu z kanałów.

Gdy dzięki Zoyi udało nam sie zmienić miejsce docelowe księżycowego mostu i wysłać grupę tancerzy czarnej spirali w sam środek Septu Krwawego Księżyca wiedzieliśmy już czego właśnie byliśmy świadkiem. Atak Azaery na Sept Cienii właśnie się rozpoczął. Po krótkiej masakrze jaką urządziliśmy kilku tancerzom, którzy jako ostatni wejść mieli w księżycowy tunel musieliśmy jak najszybciej ruszyć w stronę schroniska. Tuż po wyjściu z kanałów przybiegł do nas kuzyn zając z krótkim raportem odnośnie rozmieszczenia i liczebności sił przeciwnika. Sprawy nie przedstawiały sie niestety wesoło. Na dole Dębowca grupa tancerzy czarnej spirali, kilku wampirów i kilkanście świn przejęło budynek kolejki linowej, nieco na wschód Xander “Zagadki poprzez śmierć” wraz z pięcioma innymi tancerzami, 4 nietoperzami i 6 fomorami pilnował przejścia przez las, bardziej na północnej kolejna grupa tancerzy czarnej spirali, w tym czasie główne siły prowadziły walkę zaczepną na polanie Dobrawy. Całości przyglądała się Azaera wraz z kilkoma przybocznymi tancerzami, wampirami i grupą 14 fomor. Siły Azaery miały około trzykrotną przewagę sił nad naszymi. Otuchy nie dodawał nam fakt, że dowiedzieliśmy się w tunelach o przyzwaniu przez przeciwnika na pomoc w walce totemu Zielonego Smoka. Musieliśmy przedostać się do swoich jak najprędzej, czekała nas chwalebna śmierć.

Wiedzy taktycznej starczyło nam na tyle, by wiedzieć, że stając do walki na polanie przeciwko trzykrotnie silniejszym oddziałom nieprzyjaciela nie mamy żadnych szans. Dlatego w drodze do naszych postanowiliśmy nadruszyć siły nieprzyjaciela i przy odrobinie szczęścia rozbić przynajmniej jedną z grup i odciągnąć trochę inne grupy poprzez wywołane zamieszanie. Na cel wyznaczyliśmy sobie odbicie budynku kolejki linowej. Ze stacji benzynowej porwaliśmy cysternę za sterami, której na ostatniej prostej posadziliśmy Tycjanę. Nie jest ona znana ze swoich umiejętności kierowcy, tym trudniej prowadziło by się jej w formie crinos, ledwo mieszcząc się w budce kierowcy. Zablokowaliśmy więc pedał gazu i puściliśmy ją z podpalonymi szmatami wystającymi z włazów. Rycząca ciężarówka na głównej drodze skupiła na sobie wystarczająco uwagi, abyśmy całą watahą wraz z Tzimiscami Gregora i Gregorem zaskradali się przez krzaki. Tancerze zorientowali się w zagrożeniu nieco zbyt późno, kilka serii w ciężarównkę nie zmieniło jej biegu, a potężny wybuch jaki nastąpił po uderzeniu ciężarówki zabił na miejscu wszystkie świnie i rozrzucił martwych i ogłuszonych tancerzy po całym placu. Tuż przed zderzeniem Tycjana wyskoczyła z ciężarówki do rzeczki unikająć obrażań związanych z wybuchem. Tańczący z ogonem, Sidney, Corurac oraz Tzimiscie wyruszyli do środka budynku, ja skoczyłem na pomoc Tycjanie, natomiast Zoya wraz z Aurorą zajęły się dobijaniem tancerzy na placu. Krótka akcja dywersacyjna zakończyła się pełnym sukcesem. Ruszyliśmy do miejsca, do którego polecił nam dotrzeć kuzyn zając. Ibrahim Ibn Jakub wraz z duchami osłaniałi nasz bieg w Umbrze, natomiast Tzimiscie z Gregorem zajęli się fomorami z karabinami siedzącymi na słupach kolejki.

Bieg do polany przerwał nam dźwięk pędzących za nami motorów i wycie wilkołaków. Xander wraz ze swoją grupą udał się za nami w pościg. Gdy jasnym stało się dla nas, że nie uda nam się ich przegonić, stanęliśmy do kolejnej walki. Najpierw ruszyły na nas fomory, za plecami których w spokoju ustawiło się pięciu wilkołaków Xandera i sam Xander za nimi, tylko obserwując rozwój sytuacji. Spróbowałem użyć gwizdka Xandera w celu przejęcia władzy nad fomorami, siła woli Xandera okazała się jednak silniejsza. Fomory okazały się być dla nas żadnym przeciwnikiem, każdy z fomor padł od jednego ciosu i zwróciliśmy się ku Xanderowi i tancerzom. W tym momencie dwójka z nich wyjęła coś na kształt miotaczy ognia i wypaliło w nas. Trójka kolejnych stanęła przed nimi broniąc do nich dostępu. Żrący ognisty kwas łatwo zajął futro Coruraca i Zoyi. Całą resztą wrac z z Tańczącym z ogonem rzuciliśmy do walki. Tycjana zrezygnowała z walki wręcz i postanowiła zniszczyć broń przeciwnika, niestety zaklęcie odwróciło się przeciwko nam, broń przeciwnika wybuchła zabijając trzymającego ją wroga, raniąc wielu z nas i podpalając drugiego tancerza trzymającego miotacz. Cheveyo ugasił nas przy pomocy wiatru, wszyscy natychmiast odskoczyliśmy od przeciwników. Xander skorzystał z tego zamieszania i zbiegł, a my wyruszyliśmy na umówione miejsce.

Na skraju polany dołączył do nas Curtis z watahą Łowczyń Skór oraz kuzynem zającem, który przekazał nam rozkazy Gniewu Płodnej Ziemii…

View
Obrona Septu Cieni
Tajna misja Elmerbasha

Ewald wiedział do kogo przyjść ze swoją prośbą. Ze wszystkich wilkołaków znajdujących się teraz w sepcie wybrał właśnie mnie. Wilkołaka z prawdziwymi tradycjami, walecznego i odważnego, takiego którego można wziąć na każdą wyprawę. To właśnie dlatego to ja zostałem wybrany, aby towarzyszyć Ewaldowi w tajnym spotkaniu z Azaerą. Ale to nie wszystko, sukces całej wyprawy zależał ode mnie, wcześniej musiałem przekonać Agnieszkę, aby wybrała się z nami. Zasady były określone jasno: Ewald i Azaera przychodzą w otoczeniu jednego godnego wilkołaka i jednego godnego wampira, aby przedyskutować wyjście z sytuacji inne niż wojna. Osobiście nie sądzę, aby taki wilkołak jak Ewald unikał starcia. Jest przecież srebrnym kłem o tradycjach prawie tak wspaniałych jak ja. Prędzej uwierzę, że chce zdjąć Azaerę w pojedynkę i wybrał mnie i Agnieszkę na swoich przybocznych i świadków tego chwalebnego momentu.

Chwilę trwało zanim znalazłem Agnieszkę, nie ma tutaj zbyt dużo przyjaciół. Nie uznawana przez swoją rasę, z natury nie lubiana przez wilkołaków, kin folków czy innych zmiennokształtnych zawsze trzyma się na uboczu. Z początku nie wiedziałem dlaczego Ewald to właśnie ją wybrał na przedstawicielkę rasy wampirów na tym spotkaniu. Gdyby nie piękna, zdobna pochwa od bardzo rozpoznawalnego miecza u boku wyglądałaby jak zwykła nastolatka. Chwila rozmowy z nią przekonała mnie, że jedyne co zostało w niej z nastolatki to pyskate nastawienie, ale sojusznika znalazł w niej Ewald znakomitego. Naturalnie gdyby to Ewald rozmawiał na uboczu z wampirem wzbudziło by to podejrzenia całego septu. Na szczęście na mnie mało kto zwraca uwagę, jako Ragabash jestem niewiele bardziej popularny w sepcie niż Agnieszka. Już za kilka godzin załatwimy całą sprawę, a po powrocie ogłosimy swoje zwycięstwo!

Miejsce spotkania raczej nie wzbudza sympatii, opuszczone gotyckie ruiny śmierdzą Żmijem tak bardzo, że nie trzeba żadnych darów, aby to wyczuć. Tyle by było z naturalnego miejsca. Na spotkanie każdy z nas założył swój najbardziej wyjściowy strój, najbardziej wyjściowy strój każdego z nas oznacza naturalnie, że łatwo można się w nim przeobrazić i walczyć. W podobny sposób ubrani pojawili się też Azaera wraz ze świtą. Śmierdzący tancerz czarnej spirali Xander, zwany też „żąglujący śmiercią” oraz chuderlawy wampir Hubert. Podczas gdy Ewald wraz z Azaerą udali się na stronę ja wraz z Agnieszką udaliśmy się z tym sługusami to osobnego pomieszczenia poczekać na wyniki rozmów. Dość niespodziewanie ta wilkołacza padlina Xander zaczął wypytywać mnie o naszą wcześniejszą potyczkę z Azaerą w Kanadzie. Z nieukrywaną satysfakcją opowiedziałem mu pieśń o naszym zwycięstwie nad jego panią. Gdy tylko skończyłem on zaczął wyśmiewać nasze zwycięstwo, stwierdził, że przez zniszczenie kamienia tylko przyczyniliśmy się do planu Azaery i uwolniliśmy ducha, który teraz będzie się mógł powoli odradzać. Pamiętam tamte chwile, pamiętam jak straciliśmy jednego szczeniaka, jak wiele trudu i wysiłku kosztowało nas zostanie prawdziwą watahą, godnymi wilkołakami. Gdyby nie nasza walka, działania Azaery w tamtym regionie pozostałyby bez odzewu i przyniosły jeszcze gorszy skutek!

Po raz pierwszy w życiu poczułem przypływ szału tak silny, że nie mogłem go powstrzymać. Oczy zabiegły mi krwią i rzuciłem się na niego w celu wydarcia mu tych kłamstw z gardła! To właśnie po to przyprowadził mnie tu Ewald! Na jego szczęście zdołałem przemienić się tylko w glabro tracąc trochę na szybkości. Nim go dosięgłem on odepchnął stół, co spowodowało u mnie moment dekoncentracji. To wtedy kątem oka dostrzegłem Agnieszkę, która urosła i wyglądała teraz bardzo groźnie, tak naprawdę groźnie… Moja osłabiona wydarzeniami ostatnich dni wola nie była w stanie przeciwstawić się jej grozie i sile. Pierwszy raz uległem szałowi i pierwszy raz zostałem pokonany bez podjęcia walki tego samego dnia… Upadłem na ziemię w szoku i strachu… Xander oczywiście wykorzystał tą chwilę i rzucił się na mnie okładając mnie lagą, zapewne próbując wywołać u mnie ponowny wybuch szału, w tej chwili nie byłem jednak w stanie podjąć walki. W trakcie tej szamotaniny z kieszeni wypadł mu gwizdek w postaci czaszki i zawisł na łańcuszku tuż nad moimi dłońmi. Nie jestem teurgiem, ale potrafię rozpoznać potężny fetysz kiedy taki zobaczę. W głowie zakołatały mi słowa wyzwania Diego Lodry „Udowodnij, że jesteś godny zostania Adrenem, zabierz przeciwnikowi w walce fetysz”. Podejmowanie wyzwań to moja natura, zdobyłem się na wysiłek i pchnąłem tą padlinę na drugą stronę pomieszczenia jednocześnie zaciskając dłoń na łańcuszku. Xander nie zdążył jeszcze dobrze wstać gdy w drzwiach pojawił się Ewald z Azaerą co skutecznie rozproszyło jego uwagę. Po tych wydarzeniach jasne było, że jakiekolwiek rozwiązania inne niż wojna z siłami Azaery nie wchodzą w grę. Ewald zachowywał się jakby był zawiedziony obrotem sprawy, ale jego wzrok mówił coś zupełnie innego. Gdy prawie biegnąc zmierzaliśmy z powrotem do septu cieni Ewald wyciągnął w moją stronę rękę wyraźnie patrząc na moją wciąż zaciśniętą na gwizdku pięść.

Wtedy zrozumiałem, mimo że powody ku temu były zupełnie inne niż mi się wydawało, to właśnie ja byłem najbardziej właściwym wilkołakiem do tej misji. Co najważniejsze, sprawdziłem się. Wstyd spowodowany zastraszeniem przestał mieć tak bardzo gorzki smak. Nie tylko sprawdziłem się na misji wyznaczonej przez główno dowodzącego, ale jako drugi wilkołak w watasze zasłużyłem na rangę Adrena.

View
Srebrny Nożyk II

Zoya, nasz Teurg, wyraźnie zdenerwowała się, na swojego Starszego, który nie chciał uznać zadania, jakie jej wyznaczył za zakończone i rozkazał jej stworzyć kolejny fetysz. Teraz wilczyca chodzi jak niepyszna i fuka na wszystkich. Tycjana postanowiła ją trochę udobruchać i zabrać na zakupy, z braku konkretnych zajęć przed wieczorem udałem się razem z nimi.

Wieczorem postanowiliśmy zasadzić się na pijawkę imieniem Enver Frasheri, przy pomocy Sylwii, niewidomej Krewniaczki Pomiotu Fenrisa i jej Krewniaka-wilka. Zgodnie z oczekiwaniami, wampir zjawił się na terenie osiedla Beskidzkiego. Zainteresował się Sylwią i rozpoczął swoje łowy. Oczywiście nie wziął Klaive’a ze sobą (co było zrozumiałe, zwłaszcza kiedy już zobaczyliśmy rozmiary tej broni). Zauroczył Krewniaczkę i zabrał ją na imprezę do nowo otwartego klubu „Od zmierzchu do świtu” mieszczącego się budynkach starej poczty i teatru. Udało mi się dostać do środka bez zwracania na siebie uwagi, tymczasem wilkołaki musiały wydostać się z pułapki i uniknąć wampira znanego jako Królicze Oczy, gangrela trudniącego się polowaniem na wilkołaki.

W końcu Enver postanowił chyba przejść do rzeczy. Zabrał dziewczynę do Hotelu Prezydent, znajdującego się nieopodal. Musieliśmy działać szybko, wydębiłem o d portiera numer pokoju, co nie było łatwe pomimo naturalnej zalet mojej kobiecej postaci. Chyba wampir musiał użyć na nim jakiejś mocy, ponieważ nie widziałem jeszcze ludzkiego samca, który byłby tak oporny. Wewnątrz sprawa potoczyła się szybko. Wampir został obezwładniony, zakołkowany, opleciony pajęczyną i opuszczony przez okno. Zabraliśmy go na przełęcz górską, gdzie często ludzcy przestępcy załatwiają swoje sprawy. Upuściliśmy z niego nieco krwi aby go osłabić. I rozpoczęliśmy negocjacje.

Po dłuższym czasie udało nam się dojść do porozumienia. Z racji, że rewelacje na temat jego zachowania wobec ofiar były przesadzone (o czym świadczy to, że Sylwii w zasadzie nic się nie stało), zaproponowaliśmy mu wymianę. W zamian za stworzenie fetyszu specjalnie dla Envera jako podarunku, wampir oddał nam Klaive’a Białych Wyjców – ogromny, srebrny miecz pokryty błyszącymi, błękitnymi runami. Miejmy nadzieję, że ten przedmiot był tego wart i ostatni Biały Wyjec zrobi z niego odpowiedni użytek.

Czasami ścieżki Królowej prowadzą w dziwne miejsca, ciekaw jestem, gdzie zaprowadzą mnie tym razem…

View
Srebrny Nożyk Cz. I

Jak zwykle postanowiliśmy się rozdzielić. Tańczący z Ogonem postanowił patrolować las wokół Septu Cieni i był świadkiem przybycia pozostałych sojuszników bielskich wilkołaków. Dwójki Odmieńców, znanych nam już z podróży po Umbrze, wampira z klanu Tzimisce, który przywiódł ze sobą grupę innych wampirów, wyglądających niemal identycznie, nazywanych Braćmi Krwi. Tymczasem ja oraz Aurora udaliśmy się na spotkanie ze Zbychem, miejscowym Gnatożujem, który posiadał największą pośród wilkołaków wiedzę na temat pijawek. Potrzebowaliśmy informacji na ich temat aby odzyskać Klaive’a dla Białego Wyjca. Zoya oraz Tycjana postanowiły poszukać Ducha, który pomoże Teurgowi stworzyć technologiczny fetysz.

Od Zbycha, podczas spotkania w tunelu kolejowym, dowiedzieliśmy się, że wampir, którego szukamy zajmuje pozycję stróża wampirzego prawa i często przebywa w Elizjum – miejscu, gdzie wampiry zbierają się co noc aby oddawać się rozrywce i polityce (co jak sądzę często jest dla nich jednym i tym samym). Nie potrafił podać nam więcej informacji ale skontaktował nas z niejaką Rilette du Canard, wampirzycą z klanu Tremere, który zdaje się być najbardziej przyjazny wilkołakom w Bielsku-Białej. Aby zabić czas pozostały do spotkania udałem się do galerii sztuki aby obejrzeć wystawę pod tytułem Tryptyk o Aborcji. Wczesnym wieczorem, po zachodzie słońca Tycjana sprowadziła nas do knajpy przy ruchliwym deptaku, tam spotkaliśmy się z jej znajomym wampirem. A właściwie piątką niemal identycznie wyglądających osobników, wszyscy przedstawili się jako Ulisses. Dziwne doświadczenie, jednakże nie osiągnęliśmy za wiele, poza zdenerwowaniem Tańczącego z Ogonem, który chyba źle znosił tłum i głośną muzykę. Dowiedzieliśmy się, że Enver Frasheri poluje na osiedlu Wojska Polskiego.

Później udaliśmy się na spotkanie z Rilette, w zamian za wstawienie się u pewnego ducha, i skłonienie go do współpracy z jej Primogenem Gabrielem Moore’em, powiedziała nam o czasie, w którym Enver się pożywia i o jego szczególnych upodobaniach odnośnie ofiar. Rozmowa z nią była krótka i treściwa, bezzwłocznie udaliśmy się na spotkanie z owym duchem, z którym dobiliśmy własnego targu i w zamian za fetysz otrzymaliśmy pomoc czterech Duchów Monitoringu, mam nadzieję, że pomogą nam znaleźć leże Envera, aby cała sprawa odzyskania Klaive’a odbyła się po cichu…

View
Adwokat diabła?

W związku z naszym nowym zadaniem, które ma na celu obronę cernu zostaliśmy zaprzęgnięci do ćwiczeń. Wataha Pazura to nieprzyjemni goście i całkiem nieprzyjemny Alfa. Mamy patrolować granice cernu, dowiadujemy się o jego zabezpieczeniach. Ja się na tym nie znam, ale większość moich towarzyszy marudzi, że nie zostały one dostatecznie przemyślane. Każdy ich protest jest jednak lekceważony, dochodzi nawet do niezbyt przyjemnej wymiany zdań.
Międzyczasie udaje mi się jeszcze odwiedzić theurga, któremu mogę rzucić wyzwanie. Wybrałam nieco pechowo. Nie mogłabym się mierzyć ze Starszą Zofią, padło więc na Zenobiusza Krymskiego. I w tym momencie wolałabym chyba Zofię. Zadanie, jakie wyznaczył mi Zenobiusz to skonstruowanie fetyszu. Niby nic trudnego, ale mój fetysz ma być elektroniczny czy elektyryczny oraz użyteczny. No i poległam. Mogłam wpaść na to, że Tubylec Betonu nie każe mi rozmawiać z duchami…
Mniej więcej w tym samym czasie do naszego cernu zawitał Accolon. Nie była to jednak przyjazna wizyta – Milczący Wędrowiec natychmiast po przybyciu udał się do Starszych i oskarżył Curtisa o kontakty ze żmijem. Postanowiono go doprowadzić do aresztu i osądzić. Nikt nie chciał przemawiać w jego imieniu, pisana mu była śmierć. Wystąpiłam więc jako jego obrońca. To, że Nuisha nie jest wilkiem nie znaczy, że jest winny. Siedzący na ramieniu wredny, mały duszek wciąż szeptał mi do ucha: “To niesprawiedliwe”. No i stało się – być może zostałam adwokatem diabła.
Kilka dni po tym, jak Curtis wylądował w celi zabezpieczenia cernu miały przejść test. Okazało się, że cudowne zabezpieczenia wcale nie są takie cudowne. Zaatakowały nas Strzępiaki Krwawej Luny. Ruszyłam za nimi w pościg przez umbrę i gdy już miałam jednego z nich na widelcu okazało się, że wcale nie jest strzępiakiem a zmorą. Nasza wataha podzieliła się. Ja, mimo prób przejęcia kontroli nad zmorą, źle sformułowałam rozkaz i znalazłam się w poważnych tarapatach. Udało mi się powstrzymać dwie zmory zanim dołączyli do mnie towarzysze. Zmory jednak nie pozostały dłużne. Ale jestem wilczycą, wyliżę się.
Gdy całe zamieszanie ucichło okazało się, że zmory były tylko elementem dywersji. Prawdziwym celem był kamień przejścia, który jakiś wąpierz próbował w tym czasie ukraść z cernu. Zwiastuje to kłopoty, dla mnie tym bardziej, gdyż pierwszym podejrzanym jest Curtis.
Sydney znalazł w jego poprzednim mieszkaniu kawałek czarnej kredy, który rozpoznałam jako fetysz. Nie mogąc go dokładnie określić przekazałam rzecz Starszym. Mam nadzieję, że będą w stanie nam pomóc…

View
Nam też zdarza się normalne życie
Zoya

Dostaliśmy totem i wiem, że starsi nie z rozumieją przez co przeszliśmy i tak łatwo nie zaakceptują, że jestem już adrenem. Po obchodach naszego powrotu i stania się watahą zostaliśmy zostawieni sami sobie.
Trzeba mi zrozumieć i zaakceptować miejsce, w którym przyszło mi żyć. Nauczyć się go i znaleźć źródło utrzymania.
Miasto jest wielkie, zatłoczone i nieco przerażające, zdominowane przez wielkie budynki, coś, co nie wiem czemu nazywa się galeriami, tłumy dziwaczne ubranych i wystylizowanych ludzi, obskurne billboardy i posępne ekrany. Do tego mnóstwo biedoty, śmieci i nieco, depczących to wszystko, bogaczy. Dowiaduję się też o Pentexie, jego działalności i skażaniu przez nich świata.
Miejskie powietrze śmierdzi, jest mało zieleni i mam podłe wrażenie zbliżającej się katastrofy. Od moich towarzyszy słucham o przestępczości, gangach, korporacjach i całym syfie, który tak mocno kontrastuje z moim pięknym domem. Są też inne nadnaturale, w tym sporo wampirów.
Tycjana na tu lecznicę i willę Siemce, z tego żyje, Tańczący z Ogonem u niej urzęduje, tak samo Aurora. Elmerbash natomiast ma małe mieszkanko gdzieś w Katowicach. Elmerbash mówi, że to Koszutka. Ja nie bardzo umiem się odnaleźć, więc wygląda na to, że każdy mnie przyjmie i nakarmi, bo chyba nie nadaję się do życia społecznego. Ani do pracy.
Są tu też dziwne środki przemieszczenia się. Jest szybkie metro, dziwnie stukająca kolejka nadziemna, auta…
Cern Krwawiącego Księżyca jest dziwnie usytuowany, jakby w centrum miasta, a mimo to jest zielony i dziewiczy. Tu czuję się dobrze, a mimo to nadal nieco obco.
Dni mijają mi na wędrówkach, początkowo po cernie, potem pomiędzy mieszkaniem Elmerbasha a Siemcami. Czasem po prostu łażę za Elmerbashem Ragabashem, który też jest mocno dziwny i interesuje się dziwnymi rzeczami. Często wchodzę do umbry nawiązując kontakt z duchami przodków. Staram się też wędrować z cernem przez srebrny most by polować. I stanowczo za często daję się upijać Aurorze, której uwielbiam słuchać, a jej pokazuję ciekawe historie opowiadane przez duchy. Staram się uczyć być człowiekiem, a Tycjana uczy mnie się ubierać i malować, kupuje mi też co popadnie, w tym komórkę, i zmusza nas wszystkich do ćwiczeń, a w ramach ćwiczeń ją zmuszam ich (ustami Tycjany) do wizyt w umbrze. Tańczący z ogonem próbuje mnie czegoś nauczyć w materii walki, bo chyba mu zależy, ale jestem w tym nie najlepsza. Sydney czasem zabiera mnie do muzeów i jego też staram się zrozumieć, bo jako Ananas jest inny, ale często mnie splawia i ucieka.
Dużo rozmyślam, dużo słyszę, chyba czasem więcej niż oni, wyraźniej też wyczuwam obecność Mantikory.
Raz na miesiąc bywamy na zgromadzeniu septu, a raz w roku mamy być wzywani na zgromadzenie plemion.
Inne wilkołaki chcą nas poznać.
Poruszenie wywołuje informacja, że ktoś z septu Cienia został obdarty że skóry…
Wszystkie faera są zaproszone do życia w sepcie. Sydney i Curtis też zostali zaproszeni. Curtis mnie lubi, ale nie lubi że mną medytować.
Na pierwszym zgromadzeniu zostajemy oficjalnie przedstawieni. Musimy wykonac powitalne wycie i wychodzi nam, po czym materializuje się Mantikora, obwieszczając światu, że jesteśmy watahą. Nad nami objawia się słup krwawego światła – to Krwawiąca Luna wróży nam chwałę i taką też śmierć.
Mantikora przyklęka przed Luną, akceptując nasz los… Starsi milczą, ale kilku z wilkołaków przemawia. My wypychamy Galiarda do opowiedzenia o wydarzeniach w Kanadzie. Przyjmujemy także nazwę watahy Ukrytego Królestwa. Ile w tym sarkazmu wiemy tylko my, ale nadal gra słów nieziemsko nas bawi.
Drugim elementem zgromadzenia są święte łowy, ale tym razem nie zostały wezwane.
Później jest uczta, wielka i wystawna z której nie do końca wszystko udaje mi się spamiętać… a może po prostu nie było istotne…
Kilka dni później zostajemy wezwani do wypełnienia zadania dla naszego cernu.

View
Recyklex

Miałem pewne trudności w przedostaniu się przez Rękawicę i utknąłem, na szczęście odnalazł mnie jeden z Pająków Wzorca i w zamian za przysługę w przyszłości pomógł mi się przedostać na drugą stronę. Siedziba Recyklexu, widziana w Penumbrze wyglądała całkiem zwyczajnie. Dopiero po próbie sforsowania drzwi zostałem zauważony i zaatakowany przez strażników – spaczone energią Żmija duchy Tkaczki. Wyglądały jak zardzewiałe i zbudowane ze złomu pająki, to smutne, że nawet te stwory nie oparły się niszczącej mocy Wypaczenia. W obliczu przeważającej ilości przeciwników musiałem salwować się ucieczką.

Przekazałem czarną kredę i informacje jakie uzyskałem Zoy’i i postanowiłem udać się do mojego leża aby pomedytować nad sytuacją. Pominąłem tylko obecność krewniaczki Nuishy w mieszkaniu na Gwiazdach, może jeszcze się przyda, gdybyśmy chcieli skontaktować się z kojotołakiem. Poza tym, moje wilkołaki nie słyną z dyskrecji i mogłyby przypadkiem to komuś wygadać. Nie ma potrzeby przecinać tej nici. Postanowiłem przeprowadzić też niewielkie śledztwo dotyczące Recyklexu. Firma była aż nadto przeciętna, nigdy wielkich dochodów, dużych zamówień ani kontraktów, z drugiej strony nigdy nie miała problemów finansowych, kontroli NIKu, Urzędu Skarbowego ani innych instytucji, które w tym kraju są wyjątkowo nieprzyjazne dla swoich obywateli. Właściciel to modelowy obywatel, prowadzi działalność charytatywną, nie obnosi się ze swoimi pieniędzmi, adoptował czwórkę dzieci (oprócz swojego własnego). Ta adopcja to chyba jedyna niezwykła rzecz jaką można znaleźć w mediach na temat tego człowieka. Mimo wszystko na terenie jego firmy znajdują się duchy spaczone przez Żmija. To należało zbadać dokładniej, tym razem ze wsparciem.

Reszta wilkołaków w tym czasie badało inne wątki związane z Accolonem i naszym drogim kojotołakiem, oraz mężczyzną znalezionym w Caernie. Elberbash próbował wyciągnąć coś od uwięzionego badacza, ale ten zemdlał podczas próby ucieczki z klatki mocy. Został przeniesiony do innej, bezpiecznej lokacji. Wątek tego, skąd w Caernie wzięła się pijawka pozostaje niewyjaśniony.

Na ponowny rekonesans Recyklexu zabrałem ze sobą Elmerbasha oraz naszą małomówną Galiardkę Aurorę. Udało nam się przekraść na teren firmy i zbadać główną halę. Okazało się, że niektórzy z pracowników to Fomory. Podczas gdy ja badałem główny budynek, reszta była świadkami interesującego spotkania. Przed bramą firmy pojawił się właściciel, który wyraźnie na kogoś czekał, po chwili pod bramę podjechał sportowy samochód produkowany przez Pentex, z którego wysiadła atrakcyjna kobieta. Mężczyna uklęknął przed nią odsłaniając szyję w geście poddaństwa po czym wsiedli razem do samochodu i odjechali. Jestem przekonany, że ten człowiek jest Krewniakiem Tancerzy Czarnej Spirali. Musimy to zbadać.

View
Atak na Caern

Zostałem zaproszony do uczestnictwa w ćwiczeniach watahy Ukrytego Królestwa. Wilkołaki dostały się w szpony Alfy watahy Pazura, który chyba postawił sobie za punkt honoru aby dorównać Sierżantowi Harknessowi z popularnego filmu śmiertelnych o tytule Full Metal Jacket. Wydzierając się na nich i przeczołgiwując ich po całym lesie. Poza tym ignorował wszelkie pytania i sugestie jakie “moje” wilkołaki miały odnośnie bezpieczeństwa caernu. Zbywał ich odpowiedzią, że “wszystko zostało przemyślane”. Jak dobrze “przemyślana” była ochrona caernu okazało się później.

Tydzień później do Parku Śląskiego przybył Accolon, Milczący Wędrowiec zaprzyjaźniony z Septem Krwawego Księżyca. Zaraz po przybyciu spotkał się ze starszymi i oskarżył Curtisa Warren o spiskowanie ze Żmijem. Wilkołaki niewiele myśląc postanowiły go złapać i osądzić. Oczywiście z braku odpowiednich osobników, to właśnie ja udałem się do schronienia Nuishy. Nie było trudne przekonać go do stawienia się w caernie. Spodziewałem się większych trudności i prawdę mówiąc byłem rozczarowany.

Wróćmy na chwilę do kwestii “zabezpieczeń” caernu. Wkrótce po moim powrocie nastąpił atak. Watahy Ukrytego Królestwa została zaskoczona przez hordę niewielkich Zmor, przebranych za Strzepiaki Krwawej Luny. Rozproszeni musieli stoczyć walki z przeważającymi siłami. Tymczasem ja oraz Srebrny Kieł pokonaliśmy Pijawkę, która próbowała ukraść Kamień Przejścia. Najbardziej strzeżony obiekt w caernie, sam fakt, że wampir wiedział gdzie szukać świadczy o jakości “zabezpieczeń” zastosowanych przez wilki. Na szczęście udało się go powstrzymać.

Podejrzenia padły oczywiście na Curtisa, który w tym czasie siedział w celi. Podejrzewam, że gdyby była to jego sprawka, to jego uwolnienie byłoby częścią planu. Postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej o Nuishy. Kilka butelek alkoholu oraz przybranie formy atrakcyjnej, młodej dziewczyny sprawiło, że współlokatora kojota zrobili się bardzo rozmówki. Dowiedziałem się o wizycie niezadowolonego mężczyzny w garniturze oraz odnalazłem ukrytą w podłodze tajemniczą czarną kredę. Znalazłem też adres firmy recyklingowej. Muszę to zbadać dokładniej.

View
Claivcepcja
O tym, jak zdobyliśmy totem

Dobiegają mnie odgłosy walki. Sidney z Ibrahimem przenoszą się do głębokiej umbry, a ja nie podążam za nimi – zbyt mocno martwie się o resztę, a Sidneyowi przecież nic nie grozi. Staram się dotrzeć do reszty watahy jak najszybciej. Oni tymczasem walczą z potężnym Incarną – Wielkim Wezyrem. Kiedy do nich docieram widzę, że wszystko płonie, a wezyr cofa się na schody. Udaje mi się wydać mu rozkaz, aby przestał się bronić. Nie broni się, ale nadal ucieka, atakowany przez Tańczącego z ogonem. Znikają mi z pola widzenia. Teraz mogę sobie co najwyżej pomerdać… Wyglądało to już nie najlepiej, ale pojawił się Ibrahim ibn Jakub. Zaprzestaliśmy walki. Nie było z nim Sidneya, który ponoć został w głębokiej umbrze i do nas dotrze. Ibrahim rozmawiał z Ananasą i wygląda na to, że porzuci swój szalony plan. Czyli królowa pająków przemówiła mu do rozumu. Albo wie, że sam bez pomocy niczego nie dokona. Okazuje się, że sam wezyr był przez niego związany!
Chcemy pomóc mu w inny sposób uratować królestwo. Ku naszemu zaskoczeniu uwolniony wezyr zamienia się w Mantikorę i ma raczej uzasadnione pretensje do Ibrahima. Uwolniona gadzina rzeczywiście jest wściekła.
Zastanawiamy się, czy Ibrahim znowu nie zeświruje kiedy odejdziemy. Abeque, moja cioteczna babka (!) żąda, żeby zrzekł się władzy i chce zająć jego miejsce. Sądząc po tym, ile miałam świrów w rodzinie nie za bardzo trafia do mnie ten plan. Decydujemy się przypisać Ibrahima do claiva Podogona, a Ibrahim, nie bardzo mając alternatywy, akceptuje takie rozwiązanie. Mantikora natomiast decyduje się zostać z nami jako totem. Próbujemy skorzystać z mnesis, żeby sprawdzić, czy kiedyś coś takiego miało miejsce, ale jak dotąd nikt niczego takiego nie zrobił. To się nazywa przecieranie szlaków!
Odprawiam rytuał przywiązania. Udaje się. Wszystko rozpływa się w srebrzystą mgłę, a my jesteśmy na srebrnej ścieżce. No i tyle z królestwa. Mamy claivcepcję. Udajemy się do królestwa Abeque – stamtąd możemy wrócić do domu. Mantikora obiecuje o nas dbać i użyczyć swojej mocy.
Wracamy. Objawia nam się Krwawiaca Luna. Zobowiązuje nas do zachowania tajemnicy ze względu na zamknięte w claivie królestwo – może ono bowiem być kluczem do uratowania wszystkich legendarnych królestw. Starsi nas oczekują. Zastajemy wielki festyn, radość i gratulacje oraz sto pytań o Mantikorę.

View
Powrót do rzeczywistości

Wreszcie udało nam się powrócić do świata rzeczywistego. Podróże po ścieżkach Umbry z pewnością były pouczające, ale były też męczące dla ciała i umysłu. Z radością znalazłem się znów w normalnym świecie. W pustynnym mieście wilkołakom udało się odnaleźć totem dla swojej watahy, Mantikorę, która była spętana przez Ibrahima ibn Jakuba. Szalony wilkołak pragnął oddać swoje królestwo oszalałej Matce, i chciał mojej pomocy w dokonaniu tego. Jednak Królowa życzyła sobie aby stało się inaczej. Koniec końców wilkom udało się zakląć królestwo ibn Jakuba w klaivie Władcy Cieni i w ten sposób uratować je przed zagładą.

Powrót do w miarę normalnego trybu życia wydaje się przebiegać spokojnie dla wszystkich. Kiedy nie zajmuję się redystrybucją dóbr zabytkowych, to czuwam nad rodziną Kowalczyków oraz przygotowuję zasadzkę na pannę Blake. Uczestniczę też w spotkaniach watahy aby dowiedzieć się o nich jak najwięcej. Sept Krwawego Księżyca wydaje się być skłonny do współpracy z innymi Fera (co jest niespotykane pośród wilkołaków).

Dzięki temu miałem okazję być świadkiem przyjmowania nowej watahy w poczet Septu, moje znajome wilkołaki wzięły udział w ceremonii, która wymagała od całej watahy wydania z siebie powitalnego wycia. Sądząć z min wszystkich zgromadzonych, poszło im całkiem nieźle. Objawiła się też Mantikora, pokazująć, że wataha jest pod jej opieką. Miał miejsce też bardziej złowrogi omen, watahę Mantikory oświetliło czerwone światło, co oznacza, że Krwawa Luna przepowiada im chwalebną przyszłość zakończoną widowiskowym zgonem. Mam nadzieję, że nie będę wystarczająco blisko aby oberwać rykoszetem ich przyszłości…

View

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.